Jak wygląda wizyta w Barber Shopie?

Barber Shopie

Kobiety mają biżuterię, my mamy zegarki. One mają dziesiątki par butów, a my swoje gadżety. Płeć piękna chodzi do SPA, my do golibrody. Takie równouprawnienie nam się podoba.

 

Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że jeżeli jest popyt to również jest podaż. Dlatego wiadomo było już od dawna, że masowo pojawiające się brody będą potrzebować kogoś, kto zajmie się ich pielęgnacją. Tak właśnie powstała solidna konkurencja dla zwykłych salonów fryzjerskich, mężczyźni po prostu wolą wizyty w Barber Shopie.

 

Tak bardzo byliśmy ciekawi co to za miejsce, że nieco zmieniliśmy nasz wizerunek by się o tym przekonać. Co prawda nikt z nas nie golił się na gładko już od dobrych kilku lat, dlatego też cała nasz trójka posiadała lekki zarost zanim stało się to modne. Tutaj jednak potrzebowaliśmy prawdziwej brody. Zmierzwionej, pełnej, odrobinę dzikiej i oczywiście nieco dłuższych włosów. Jednym słowem musieliśmy trochę zborsuczeć, aby fachowcy mogli zrobić z tym porządek.

 

Idea

 

W ten sposób znaleźliśmy się w Warszawskim Barber Shopie, czyli Zakładzie klasycznego Fryzjerstwa Męskiego. Właściciele powiedzieli nam, że na rynku są już przeszło dwa lata, a ideą powstania zakładu było stworzenie miejsca, gdzie mężczyźni poczują się dobrze. I chyba tak jest skoro ciągle ktoś przychodzi. W Barber Shopie znajduje się mnóstwo męskich zabawek, co naprawdę robi wrażenie i przyciąga uwagę.

 

Po wejściu pierwsze co rzuciło nam się w oczy to gigantyczny i koszmarnie drogi motocykl. W Barber Shopie nie znajdziemy również recepcji, a zamiast tego solidnie wyposażony bar. Kiedy słyszymy pytanie ’’czego się Panowie napiją?’’ wiedzieliśmy, że wcale nie chodzi tu o kawę czy herbatę. Chwilę później jeden z brodaczy przynosi nam koktajl (nie białkowy).

 

Właściciel opowiada nam jeszcze chwilę o swoim Barber Shopie i wspomina, że wcale nie chciał aby się tak nazywał, gdyż w Polsce tradycję golibrody mamy od wieków i wcale nie trzeba od nikogo zgapiać. Miejsce powstało z azylem dla mężczyzn, tutaj kobiety nie mają wstępu. Mężczyzna mówi również o tym, że śmiało można rzucać mięsem, pośmiać się oraz odpoczywać. Wszystkie otaczające nas dodatki, meritum to usługa na najwyższym poziomie.

 

barber shopie

 

Realizacja

 

Cięcie włosów nożyczkami jest niczym nadzwyczajnym, dlatego też nie wiele różni się od wizyty w zwykłym salonie fryzjerskim. Jednak kiedy fryzjer zmienia się w golibrodę, zaczynają dziać się naprawdę niesamowite rzeczy. Do tej pory każdy z nas dbał samodzielnie o swój zarost.

 

Co zazwyczaj wyglądało tak, że raz na dwa/trzy tygodnie, a czasem miesiąc sięgało się po trymer, rach-ciach i gotowe. Wydawać by się mogło, że mężczyźni korzystający przynajmniej ze szczotki do brody i balsamu, mogą spodziewać się o co w tym wszystkim chodzi. Jak się okazuje, nie do końca tak jest.

 

Kolejny etap

 

Na samym początku golibroda zaznacza elektryczną maszynką kontur na naszych borsuczych brodach. Wyjaśnia również, że jest to najważniejszy moment ze wszystkich, bo to właśnie w teraz jest nadawany kształt. Nawet jeżeli nasza broda rośnie nie równo, a na twarzy pojawiają się prześwity to kontur załatwia sprawę. W ten sposób daje sygnał, że nasza broda jest zadbana i w żadnym wypadku nie jest efektem przypadku.

 

Żaden z nas nie miał o tym najmniejszego pojęcia, dlatego też przyznaje, że nieco zrobiło nam się wstyd iż to broda rządziła nami, a nie my nią.

 

Po chwili golibroda zaczyna pracę nad zarostem, skracając włoski na policzkach, natomiast na podstawie brody zostawia nieco dłuższe. W ten sposób uzyskamy image dziewiętnastowiecznego prozaika. Nadszedł czas na golenie. Jednak najpierw do akcji wkracza gorący ręcznik.

 

Nie należy to do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie, jednak nie jest to ból, którego mężczyzna nie jest w stanie wytrzymać. W ramach zadość uczynienia dostajemy kolejnego drinka. Golibroda mówi nas, że w piątki po 15 odwiedza ich profesjonalny barman, który serwuje koktajle w starym stylu. Natomiast na tygodniu gości częstowani są whisky.

 

Ostrze w kontakcie ze skórą zostawia ostry i przyjemny dźwięk. Po kilkunastu minutach sprawa jest już załatwiona – zimny ręcznik na zamknięcie porów, woda kolońska na zdezynfekowanie skóry. Do tego wszystkiego balsam, ale nie jakiś byle jaki tylko rzemieślniczy w 100% naturalny. Spodziewaliśmy się dobrego efekt, ale każdy z nas wyszedł jeszcze bardziej zadowolony niż w ogóle mógł sądzić. Nasze brody są równe, kształtne, jednym słowem: porządne.

 

Podsumowanie

 

W Barber Shopie nie chodzi tylko i wyłącznie o włosy i brodę. Taka wizyta u golibrody jest dla mężczyzny czymś więcej. Kiedy właściciel mówił nam o męskim azylu to nie były żadne puste słowa, pod nimi kryje się naprawdę wiele. Koktajl, który jest podawany na wejściu ustawia spotkanie w ekstremalnie szybkim tempie. W takim miejscu dosłownie wszystko emanuje męskością. Tak jak kobiety mają swoje SPA, my mężczyźni mamy wizyty u golibrody.

 

Zagłosuj

9 points
Upvote Downvote

Total votes: 9

Upvotes: 9

Upvotes percentage: 100.000000%

Downvotes: 0

Downvotes percentage: 0.000000%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *